Warszawa: Pogoda - Wirtualna Polska
Aktualna prognoza pogody dla całej Polski, Europy i Świata. Temperatura, deszcz, Słońce, śnieg, wiatr... o tym się dowiesz w naszej prognozie pogody. Pogoda na lato, jesień, zimę i wiosnę.
Wirtualna Polska S.A. - wp.pl
  • Warszawa

    Przeważnie słonecznie i bez opadów.
    temp. max: 2°C
    temp. min: -4°C
    Wiatr poł-wsch.
    7.2 km/h
    Wsch. słońca 06:03
    Zach. słońca 17:31
                                  więcej>> pogoda.wp.pl

Losowe zdjęcia z galerii

Jemen-13
Image Detail
Na szlaku
Image Detail
Majowy Weekend - Narew, Biebrza i okolice Drukuj Email
Wpisany przez Piotr Wojtkowski   
Spis treści
Majowy Weekend - Narew, Biebrza i okolice
strona2
strona 3
Wszystkie strony

Kwiecień buchnął ciepłem.Ciepło działa na zmysły i się zachciewa różnych rzeczy... Marzy się wyjazd nad wodę. Połapać ryby, pooglądać ciekawe miejsca. I żeby było blisko. I ładnie.

 

 

Kwiecień buchnął ciepłem. Ciepło działa na zmysły i się zachciewa różnych rzeczy... Marzy się wyjazd nad wodę. Połapać ryby, pooglądać ciekawe miejsca. I żeby było blisko. I ładnie.

Psim swędem, trafiło się miejsce w gospodarstwie agroturystycznym w Wiźnie nad Narwią.

Blisko Biebrzańskiego Parku Narodowego. Blisko carskiej twierdzy Osowiec i w okolicy umocnień z 1939 roku. Dolina Biebrzy i Narwi jest w tym czasie nieszkodliwa, bo te latające i tnące bez litości draństwo, jeszcze nie jest w pełni sił.

Będziemy się byczyć od 30 kwietnia do 3 maja! Niestety! Nie dało się dłużej...

W Wiźnie jesteśmy koło 13.30 . Przejeżdżając przez most na Narwi podziwiamy widok na miasteczko. Położone na skarpie. Z daleka widać kościół i jakąś wieżę z flagą. Pani Ela mówi, że to na pewno zamek. Miasteczko malutkie, więc bez problemów znajdujemy zabudowania "naszego" gospodarza. Zakwaterowujemy się i w miasto! Pooglądać! Miasto nieduże, tak zwana "ulicówka". Za to, czyste! Mijamy mieszkańców, w większości wieku podeszłego, lub "przedpoborowego" (jak, później gospodarz powiedział - młodzież wyjechała do UE, albo Warszawy, za pracą). Kierujemy się na flagę i wieżę, bo jesteśmy ciekawi zamku. Dochodzimy. Jaki tam zamek! To GARGAMELEK!!! Gotyk, klasycyzm i czort wie co jeszcze. Facet ma pieniądze, ale za grosz gustu! Rozbawieni i zniesmaczeni kierujemy się na kościół. Z XVI wieku.Był. Przed wojną. Niemcy wysadzili. Widać po cegle, jak wysoko zachowały się mury. Ludzie odbudowali zachowując jego kształt. Piękne drzwi i kamienne misy na wodę święconą przy nich. W promieniach słońca wygląda wspaniale. Od kościółka, jakoś tak trafiamy na rynek wiźnieński. Szkoła, park, poczta. W parku pomnik. Ku pamięci żołnierzy września poległych w obronie "Odcinka Wizna". Wzorowany na tym z Grunwaldu, tyle, że zamiast twarzy rycerzy w hełmach, głowy żołnierzy w rogatywkach. Surowy i ma swoją wymowę. Byłoby, jednak lepiej, gdyby nie stawiali na nim, tego białego krzyża... Również, byłoby lepiej, gdyby nie przyklejali tej plakietki z Orłem Białym. Wspaniały przykład, jak można spaskudzić pomnik! Rozumiem, że pojmowanie historii się zmienia, ale pomników nie powinno się poprawiać!

Schodzimy nad Narew. Szybki nurt, z drugiej strony płaski, bagienny brzeg porośnięty łozami, sitowiem, dalej bagno i zieloniutka trawa. Miejscowy wędkarz (łódkowy), radzi łapać ryby przy moście. Już się cieszymy z jutrzejszego dnia! Wracamy na kwaterę ćwiczyć, póki co,  łapanie na karaskach, w stawiku u gospodarza. W towarzystwie trzech kotów. Pani Ela ma wielką uciechę! Wyciąga rybkę za rybką i dzieli sprawiedliwie. Tej szarej, białej i kocurkowi. Po kolei. Koty szczęśliwe. I niecierpliwe. Usiłują złapać karaskę w locie, zanim się odczepi. Zabawa trwa, aż robi się ciemno i spławiki przestają być widoczne

 

Dzień Józefa Robotnika. Budzę sie już o piątej i czekam, kiedy Pani Ela będzie gotowa. Za oknem nieciekawie. Szron. Zimno. Wreszcie po siódmej zwlekamy się i jedziemy na śniadanie do barku przy Narwi. Otwierają dopiero o dziewiątej, więc mamy trochę czasu na oglądanie okolicy. Przy samym barku, na słupie, bocianie gniazdo. Zamieszkałe. Pani na jajkach, a Pan pracuje. W tym miejscu Biebrza wpada do Narwi, więc o jedzenie nie jest chyba trudno (przynajmniej dla bociana). Rozlewiska i bagna pełne są ptactwa. W pewnym momencie przelatuje nad nami klucz kaczek, tak ze trzydzieści, czterdzieści sztuk.

Po śniadaniu na łowisko! Jakieś 500 metrów od mostu znajdujemy w miarę ciche i osłonięte miejsce. Pogoda, taka sobie, jak nie wieje, to nawet ciepło, ale rzadko jest cicho. Łapiemy na przepływankę. Nurt dość wartki, ale da się wytrzymać. Ponad pół godziny rzucamy bez opamiętania. Potem przychodzi uspokojenie i pewne prawdy zaczynają docierać. Że pełnia. Że zimno. Że wiatr północno-wschodni. Że lepiej się porozglądać, otworzyć zmysły i przyjąć, to co natura daje...