| Warszawa: Pogoda - Wirtualna Polska |
| Aktualna prognoza pogody dla całej Polski, Europy i Świata. Temperatura, deszcz, Słońce, śnieg, wiatr... o tym się dowiesz w naszej prognozie pogody. Pogoda na lato, jesień, zimę i wiosnę. |
![]() |
|
| Polskie Tatry |
|
|
| Wpisany przez Piotr Wojtkowski | |||||
JPAGE_CURRENT_OF_TOTAL
Tatry - kilka dni...
Zakopane! Zostawiamy samochód przy teatrze Witkacego i idziemy szukać kwatery. Nie ma problemu! Sympatyczny grubasek, ruszający się, jak żywe srebro, zaraz nas zakwaterował. U wuja. Jeszcze czapę nadstawił na napiwek. Samo życie... Idziemy na Krupówki. Obiad w Chatce Puchatka. Oczywiście kwaśnica i pierogi. Z kapustą i grzybami. Ta kwaśnica, jakaś taka cienka. Bezmięsna. I kapusty mało. Wersja oszczędnościowa. Mięso i kapusta, zapewne, poszły do pierogów. Mimo wszystko, najedzeni, idziemy na kawę, a później włóczymy się po mieście. Kończymy w Fisie, co prawda, nie garznym, tylko piwem z sokiem. Jutro w GÓRY!!! Wreszcie na miejscu. Przed ósmą przekraczamy granicę Tatrzańskiego Parku Narodowego, dzięki czemu zaoszczędzamy 8.80 na biletach. Jakoś wyrzutów sumienia nie mamy... Idziemy na Ornak. Inaczej niż zimą. Zielono. Pięknie. Inaczej. W schronisku jesteśmy po dziewiątej. Szarlotka będzie dopiero koło 11, więc pijemy kawę i w góry! Na Ornak. Szeroką i wygodną ścieżką po zboczu, powoli nabieramy wysokości. Drzewa coraz mniejsze i im wyżej, tym częściej można zobaczyć przeciwległy stok. Wreszcie wchodzimy w kosodrzewinę i jest nagroda! Dolina Kościeliska u stóp! Wśród drze Nad Starorobociańskim zbierają się chmury. Wracamy. Tyle, że schodzimy do Doliny Starorobociańskiej. Zakosami po kamyczkach. Zaczyna padać, najpierw deszcz, potem grad. Robi się trochę chłodno, dobrze, że mamy kurtki. Czujemy nogi... Ciągle w dół...Wreszcie poziom lasu, czasami zdarza się równiejszy teren. Wtedy odpoczywamy idąc. Byle do Doliny Chochołowskiej, tam będą rowery, którymi zjedziemy sobie w dół. Jeszcze kawałeczek i już!!! Za zjazd do granicy parku płacimy po 9 PLN-ów. Bandytyzm!!! Ale jaka ulga! Siedzimy sobie, a droga sama mija. Jest po 17, jutro mamy mieć "odpoczynkowy "dzień. Przynajmniej Pani Ela tak obiecuje... Idziemy w stronę schroniska Ornak. Dochodzimy do Wąwozu Kraków. Wchodzimy. Wspaniałe, pionowe ściany wapiennej skały porośnięte drzewami. Wąwóz ma początkowo szerokość około 6 metrów, głębiej rozszerza się. W ścianach nisze, tworzące dobrą osłonę przed deszczem. Idziemy po kamieniach wyślizganych przez wodę i zwiedzających. Myślę, że niezbyt dobrze, byłoby się tu znaleźć w czasie dużego deszczu. Jakieś półtora kilometra mamy uciechę, oglądając pionowe ściany parowu porośnięte lasem. Czasami drzewo odczepia się i spada. Kłody leżą na poboczu odsunięte z przejścia. Dochodzimy do Smoczej Jamy. Szlaban. TPN zamknął szlak, bo (jak Pani Ela mówi )turyści szukali skarbów łażąc po jaskiniach i za dużo roboty było z ratowaniem. Z powrotem idziemy już wolniej, słońce świeci, więc i widoki wspaniałe! Szlakiem do schroniska. Na kawę. Szarlotki jeszcze nie ma, a my zastanawiamy się co dalej... Obstaję przy wersji "odpoczynkowej". Pani Ela się zgadza i mówi, że na pewno tak będzie, bo przecież nigdzie daleko nie pójdziemy. Zrobimy, taki mały łuk górami i wrócimy do Doliny Kościeliskiej. "Właściwie, kochanie, to my już wracamy na kwaterę, tyle że górną drogą". No, to wracamy!Dzisiaj moje imieniny, więc już sobie ukła |







