|
Wpisany przez ela
|
|
JPAGE_CURRENT_OF_TOTAL
 Otwock – Liw – Grabarka - Janów Podlaski – Kodeń – Jabłeczna – Otwock (04 lipca) Korzystając z pięknej słonecznej pogody wybieramy się w sobotę rano na Podlasie. Jedziemy bocznymi drogami przecinając Mińsk Mazowiecki, ku naszemu zdumieniu droga bardzo dobrej jakości, niedawno remontowana, jeszcze nie ma na niej kolein od dużej ilości tirów podążających tędy na wschód.
Pierwszy przystanek robimy przy zamku pięknie położonym nad Liwcem w Liwie. Z zewnątrz bryła zamku i otoczenie nie sprawiają dobrego wrażenia rzuca się w oczy nieład,  zaniedbanie i brak koncepcji zagospodarowania pięknej bryły zamku. Po wejściu do wnętrza okazuje się, że ekspozycja muzealna starej broni z różnych okresów zajmuje jedynie przybudówkę zamkową, natomiast sam zamek jest zamknięty i niewykorzystany. Zdecydowanie nie polecam oglądania muzeum. Chociaż ekspozycja broni ciekawa, samo muzeum sprawia wrażenie wyjątkowo niekorzystne. Część eksponatów wisi na gwoździach wbitych w ścianę, szyby osłaniające eksponaty przymocowane do ścian prymitywnymi śrubami, same ściany brudne i zaniedbane. O pozostałym wystroju wnętrz nie można napisać nic dobrego, wstyd dla kuratora i instytucji którym  muzeum podlega. Po wyjściu z muzeum idziemy nad rzekę i stwierdzamy, że piękne jest położenie zamku a nie jego stan obecny.
Kierujemy się na wschód w stronę Siemiatycz, naszym celem jest Grabarka. W okolicach Drohiczyna robimy postój na skarpie urzeczeni widokiem na rzekę Bug. Nie jesteśmy wyjątkiem, wszyscy kierowcy jadą bardzo wolno, widok wspaniały z góry na meandry rzeki na dole, otoczonej kolorowymi polami i łąkami.
Dojeżdżając do sanktuarium dla wyznawców Prawosławia na Górze Grabarka podziwiamy piękne wioski z miejscowym świetnie zachowanym budownictwem drewnianym wtopionym w lasy mielnickie. Cały teren Świętej Góry opasany ogrodzeniem, które dobrze się komponuje z otoczeniem. Pierwszy raz oglądam nową cerkiew  po odbudowie z pożaru. Jej wnętrze kojarzy mi się natychmiast z północno - greckimi kościołami i chociaż cała cerkiew jest nowa, to doskonale wygląda wokół starych krzyży i pozostałych budynków. Oglądamy najprzeróżniejszych rozmiarów krzyże wotywne, ofiarne i pokutne, niektóre bardzo stare i spróchniałe inne nowe, na niektórych wiszą wota na innych krzyżyki i prośby oraz dziękczynienia. Przyglądając się tym krzyżom, których tutaj jest niezliczona ilość, rozumiem dlaczego to miejsce uznawane jest za święte dla wyznawców Prawosławia. Na całej górze jest mnóstwo zieleni w tym wiele starodrzewu. Podziwiamy  wspaniałą roślinność i żyjące wśród niej ptactwo, oglądając wnętrze cerkwi spotykamy siostrę zakonną z miejscowego monasteru, wyganiającą z wnętrza świątyni jaskółkę. Schodzimy do świętego strumienia aby się obmyć i napić wody. Zarówno całe sanktuarium jak i jego otoczenie zostało przystosowane dla pielgrzymów i zwykłych turystów. Widzieliśmy osobę niepełnosprawną, która bez trudu poruszała się po terenie. Parking, miejsca wypoczynku i inne udogodnienia dobrze pomyślane i utrzymane. Całość niezwykle urokliwa i zachęcająca do dłuższego pobytu na który niestety nie mamy czasu.
|