| Warszawa: Pogoda - Wirtualna Polska |
| Aktualna prognoza pogody dla całej Polski, Europy i Świata. Temperatura, deszcz, Słońce, śnieg, wiatr... o tym się dowiesz w naszej prognozie pogody. Pogoda na lato, jesień, zimę i wiosnę. |
![]() |
|
| Tydzień w Tunezji |
|
|
| Wpisany przez Piotr Wojtkowski | ||||||
JPAGE_CURRENT_OF_TOTAL
Tydzień w Tunezji - miasta, drogi, bezdroża...Zostało jeszcze parę dni urlopu, więc pojechaliśmy do Tunezji. Zostało jeszcze kilka miejsc do zobaczenia i ludzi do poznania. Było różnie, ale wspomnienia o wiele gorsze niż za pierwszym razem. Może dlatego, że jeździliśmy samochodem i każdy myślał, że naszym obowiązkiem jest dzielić się z biednymi... Mimo wszystko nie żałujemy. Byliśmy w Sousse, Kirouanie, Matmacie, zwiedziliśmy ksary. Tydzień czasu, to jednak niedługo... Wylot 13 grudnia. Nie dość, że 13, to jeszcze rocznica! W nagrodę, samolot zamiast o 10.50, wystartował o 13.15. Czas wykorzystaliśmy na picie kawy i zwiedzanie hali odlotów Okęcia. Coś trzeba było robic! Wreszcie odprawa. Jesteśmy w strefie wolnocłowej. Jemy śniadanko w barze. Za dwie jajecznice i dwie herbaty płacę 45 PLN-ów. Zdzierstwo! Z nudów łazimy po sklepach i tak jakoś 200 zlotych pękło... Przechodzimy przez kontrolę Straży Granicznej. Przed nami ze cztery razy cofają faceta. A to klucze w kieszeni, a to zegarek, pasek, jeszcze coś tam... Czasami mam wrażenie, że Pani Ela ma rację, brzydko wyrażając się o płci dla niej odmiennej. Wreszcie w samolocie. Tunisair. Może tym razem nie zniszczą nam torby... Monastir po niecałych Rankiem, po zabiciu karalucha, który miał pecha i zjedzeniu śniadania - na poszukiwanie samochodu! Biur nie brakuje! im dalej idziemy, tym cena niższa. W bocznej uliczce wchodzimy do małego biura wynajmu. Nie idzie się z chłopiną dogadać! Po angielsku (Pani Ela), po polsku (ja), na migi (też ja). Po jakiś pięciu minutach wpada kobieta. Coś tam do niego powiedziała. Aż mi się chłopiny żal zrobiło. Miał minę zbitego psa... Nie dziwota, że tak wysiadują w kawiarniach... Chciała 50 TND dziennie. Poszliśmy dalej... Nogi zaczynają boleć, decydujemy się wejść do jeszcze jednej agencji, a później na kawę. Facet zaproponował nowy samochód za 50 TND dziennie. Zgadzamy się! Wiezie nas do właściwego biura i tam podpisujemy umowę. Chcę płacić w dolarach, ale broni się przed tym. Prowadzi do banku. Akurat dostawa pieniędzy. Dinarów. Tutaj, chyba nie ma napadów na banki! Ani na konwojentów! Facet przywiózł pełną teczkę pieniędzy, bez żadnej ochrony. Wywalił wszystko na blat, przy kasjerze i czekał aż ten policzy. My, metr za nim, też czekamy. To naprawdę bezpieczny kraj! Niech, który by tak spróbował u nas zrobić! Płacimy i umawiamy się na jutro na ósmą, przed hotelem. Wracamy spacerkiem. Słoneczko. Ciepło. W hotelu zostawiamy kurtki i brzegiem morza idziemy w stronę mediny. Zapach morza, lekki wiaterek ... Żałuję, że nie mam ręcznika, bo bym pewno chycnął do wody... |







