Warszawa: Pogoda - Wirtualna Polska
Aktualna prognoza pogody dla całej Polski, Europy i Świata. Temperatura, deszcz, Słońce, śnieg, wiatr... o tym się dowiesz w naszej prognozie pogody. Pogoda na lato, jesień, zimę i wiosnę.
Wirtualna Polska S.A. - wp.pl
  • Warszawa

    Przeważnie słonecznie i bez opadów.
    temp. max: 2°C
    temp. min: -4°C
    Wiatr poł-wsch.
    7.2 km/h
    Wsch. słońca 06:03
    Zach. słońca 17:31
                                  więcej>> pogoda.wp.pl

Losowe zdjęcia z galerii

Wulkan5
Image Detail
Jemen-27
Image Detail
Śladami Inków - z plecakiem po Peru Drukuj Email
Wpisany przez Piotr Wojtkowski   
Spis treści
Śladami Inków - z plecakiem po Peru
DZIEŃ DRUGI
DZIEŃ TRZECI
DZIEŃ CZWARTY
DZIEŃ PIATY
DZIEŃ SZÓSTY
DZIEŃ ŚÓDMY
DZIEŃ ÓSMY
DZIEŃ DZIEWIĄTY
DZIEŃ DZIESIĄTY
DZIEŃ JEDENASTY
DZIEŃ DWUNASTY
DZIEŃ TRZYNASTY
DZIEŃ CZTERNASTY
DZIEŃ PIĘTNASTY
DZIEŃ SZESNASTY
DZIEŃ SIEDEMNASTY
DZIEŃ OSIEMNASTY
DZIEŃ DZIEWIĘTNASTY
DZIEŃ DWUDZIESTY
DZIEŃ DWUDZIESTY PIERWSZY
Wszystkie strony

19 kwietnia - sobota

LIMA

LOTEM bliżej, wiec polecieliśmy z Warszawy do Madrytu tą linią. Połączenie było sztukowane, w związku z
tym, mieliśmy parę godzin (9) do odlotu do Limy, które wykorzystaliśmy na włóczenie się po Madrycie. Bagaże zostawiliśmy na lotniskowej przechowalni. Razem z bagażami i aparat fotograficzny, więc Pani Ela miała na kilka godzin tematy...

Szczęśliwie do Limy lecieliśmy siedząc daleko od siebie, więc miałem czas się wyspać. Lot nocny. Na miejscu znaleźliśmy się koło 5.30 rano. Na sam początek - nauczka! Pani Ela wynegocjowała przewóz taksówką do hostelu Espania za 20. Tyle, że nie uzgodniła czego. Dolarów, czy soli. (1$ = 3 sole) Przy hostelu dała banknot 100-solowy i wydał 40. Gapowe się płaci...Pokój trzyosobowy w tym hostelu kosztuje 60 soli za noc. Z łazienką. Jacek zarezerwował, bo przyleciał dwa dni wcześniej. Walimy się do łóżek i drzemiemy do 9. Jak dobrze nóżki wyciągnąć po 11 godzinach lotu!!! Koło dziewiątej pukanie - Jacek. Przedstawiam Pani Eli, bo jakoś, go nawet na "Skypie" nie widziała. Niemnożko paznakomilis i na miasto! Na śniadanie, bo w hostelu podłe. Mieszkamy blisko Plaza des Arms - główny plac w Limie, jak i w każdym peruwiańskim mieście. Jeszcze wszystko pozamykane. Miasto dopiero budzi się. Jest sobota, to i nie dziwota...

Wreszcie znajdujemy otwierającą się restauracyjkę, w której jemy omlety. Śniadanko po 6 soli od osoby. Niedrogo. Od razu lepiej patrzy się na świat.

Jak to moje dziecko mówi - "Kotek najedzony, to kotek szczęśliwy". My też. Oglądamy Plaza des Arms. Pałac Prezydencki, katedra, kościół Dominikanów... Włóczymy się po okolicy. Przy Pałacu Prezydenckim znajduje się Komenda Główna Policji. Przed nią skot z erkemem. Posterunki policji. Ogólnie policji i różnych "security" sporo. Niby bezpiecznie, ale o czymś to świadczy... Trafiamy do kościoła Franciszkanów. Zwiedzamy podziemia. Niestety, nie wolno robić zdjęć. W podziemiach - zbiorowe groby?,jak to nazwać? No, posortowane kości zmarłych. Osobno czaszki, kości długie, żebra... Jak oni się pozbierają w Dzień Sądu? Kiedy wychodzimy spotykamy Polaków. Wycieczka - nie gadamy, bo się spieszą. Przewodniczka prowadzi nas na górę. Podziwiamy mury i przede wszystkim Bibliotekę! Wspaniałe zbiory, tyle, że pilnują i nie można za blisko podejść...

Jest wcześnie, więc jedziemy taksówką za 10 soli do Muzeum de Oro (złota). To prywatna kolekcja udostępniona zwiedzającym, oczywiście za opłatą. Znowu spotykamy Polaków, ale jakoś nie chcą z nami rozmawiać. Wycieczka. Kolekcja, to typowy misz-masz. Wszystko. Zbroje, bibeloty, broń, inkaskie wyroby. Dużo i pomieszane. Za dużo i za bardzo pomieszane. W dodatku fotek tutaj też nie wolno robić. Przy muzeum taksówkarz chciał nas zawieźć do hotelu za 30 soli. Wolimy się przejść. Po drodze oglądamy okoliczne wille. Ogrodzone murami na wysokość 2,5 - 3 metrów. Płoty betonowe, albo z cegieł. Na wierzchu płotu potłuczone butelki,albo druty pod napięciem. Czasami i jedno i drugie. Chyba niezbyt tutaj bezpiecznie... Wracamy na obiad, który jemy tam gdzie śniadanie. Niedrogo. Za całość płacimy 35 soli. Wczesne popołudnie. Załatwiamy sobie godzinny przejazd autobusem po Limie - po 8 soli od osoby. Teraz wiemy co jeszcze musimy zobaczyć!!! Wracamy do hostelu. Znowu Polacy. Tym razem, jak i my - plecakowcy. Przylecieli dwa dni wcześniej. Byli na wybrzeżu, ale nie tam, gdzie nas by interesowało. My zostajemy, Jacek idzie na mszę. Po powrocie zdaje relacje. Wywołał małe poruszenie - wszyscy chcieli wymienić z nim "znak pokoju". Idziemy spać, bo jutro lecimy do Cuzco. Rano.