| Warszawa: Pogoda - Wirtualna Polska |
| Aktualna prognoza pogody dla całej Polski, Europy i Świata. Temperatura, deszcz, Słońce, śnieg, wiatr... o tym się dowiesz w naszej prognozie pogody. Pogoda na lato, jesień, zimę i wiosnę. |
![]() |
|
| INDIE - kolejowy epizod... |
|
| Wpisany przez WIESŁAW SARAMAK | ||||||
JPAGE_CURRENT_OF_TOTAL INDIE - kolejowy epizod O tym że indyjskie koleje to państwo w państwie na ogół wiadomo. Jak to państwo funkcjonuje przekonałem się zaraz na początku mojej podróży. Wymyśliłem sobie że odcinek drogi PURI – GAYA, przejadę przez Kalkutę. Sądziłem ( naiwność połączona z głupotą – w Indiach nic nie jest oczywiste ani logiczne ) że z dużego miasta będzie dużo pociągów i dość łatwo dojadę na miejsce.
Na pierwszy expres PURI – KHARATPUR zrobiłem rezerwację kilka dni wcześniej. Tak więc kilkanaście minut przed odjazdem, zjawiłem się na dworcu. Na kartce z nazwiskami pasażerów (przyklejonej obok drzwi wagonu) znalazłem jakieś dziwne, zaczynające się na Sa.. Ponieważ takie było tylko jedno, uznałem że to moje (tak też było). Wagon to stara cowboyka z przedziałami – zagrodami i twardymi siedzeniami. Moje miejsce to półka na bagaż. Na początku podróży wszyscy siedzieli na dole. Pociąg ruszył o 17.00. Hindusi grali w karty, głośno gadali i coś jedli standardowo rzucając odpadki na podłogę. Ponieważ jedzenie było chyba nie do końca jadalne, od czasu do czasu bekali i pluli, ró Na dworcu przed każdym komunikatem zamiast tradycyjnego bim-bom rozlegało się kilka taktów "dla Elizy" Beethovena. Pociąg, tym razem zwykły, jechał o wiele szybciej niż poprzedni expres. Pasażerów przybywało i po kilku przystankach zrobił się taki tłok że nawet operatywny „ czajnik ‘’ roznoszący herbatę, zrezygnował ze swego zajęcia. W przedziale siedzieliśmy po 7 osób na ławce. Na półce między bagażami też siedziało dwóch pasażerów a wolną przestrzeń wypełniali stojący. W pewnym momencie pociąg ostro przyhamował. Z górnej półki spadło kilka bagaży i jeden pasażer. Prawo grawitacji było jednak łaskawe dla niego, więc marudząc coś pod nosem, wgramolił się z powrotem na półkę i tym razem usiadł dyndając mi przed nosem bosymi stopami. W taki sposób dojechałem do Kalkuty. Była 7.00 , bardzo duszno i już gorąco. |






