Warszawa: Pogoda - Wirtualna Polska
Aktualna prognoza pogody dla całej Polski, Europy i Świata. Temperatura, deszcz, Słońce, śnieg, wiatr... o tym się dowiesz w naszej prognozie pogody. Pogoda na lato, jesień, zimę i wiosnę.
Wirtualna Polska S.A. - wp.pl
  • Warszawa

    Częściowe zachmurzenie i bez opadów.
    temp. max: -1°C
    temp. min: -10°C
    Wiatr wsch
    10.8 km/h
    Wsch. słońca 06:01
    Zach. słońca 17:33
                                  więcej>> pogoda.wp.pl

Losowe zdjęcia z galerii

biebrza-oko...
Image Detail
Indie16
Image Detail
INDIE - kolejowy epizod... Email
Wpisany przez WIESŁAW SARAMAK   
Spis treści
INDIE - kolejowy epizod...
1
2
3
Wszystkie strony

INDIE

- kolejowy epizod

O tym że indyjskie koleje to państwo w państwie na ogół wiadomo. Jak to państwo funkcjonuje przekonałem się zaraz na początku mojej podróży. Wymyśliłem sobie że odcinek drogi PURI – GAYA, przejadę przez Kalkutę. Sądziłem ( naiwność połączona z głupotą – w Indiach nic nie jest oczywiste ani logiczne ) że z dużego miasta będzie dużo pociągów i dość łatwo dojadę na miejsce.

 

Na pierwszy expres PURI – KHARATPUR zrobiłem rezerwację kilka dni wcześniej. Tak więc kilkanaście minut przed odjazdem, zjawiłem się na dworcu. Na kartce z nazwiskami pasażerów (przyklejonej obok drzwi wagonu) znalazłem jakieś dziwne, zaczynające się na Sa.. Ponieważ takie było tylko jedno, uznałem że to moje (tak też było). Wagon to stara cowboyka z przedziałami – zagrodami i twardymi siedzeniami. Moje miejsce to półka na bagaż. Na początku podróży wszyscy siedzieli na dole.
Pociąg ruszył o 17.00. Hindusi grali w karty, głośno gadali i coś jedli standardowo rzucając odpadki na podłogę. Ponieważ jedzenie było chyba nie do końca jadalne, od czasu do czasu bekali i pluli, również na podłogę. Przedział powoli zamieniał się w chlew. Po kilku godzinach wrzask ucichł i całe towarzystwo kładło się spać. Moja półka nie była zbyt wygodna ale przynajmniej nikt z pasażerów nie trącał mnie przy przechodzeniu korytarzem. Niestety jedyna lampa w całym wagonie, której nie dało się zgasić, świeciła mi prosto w oczy. Korzystały z tego komary i kąsały niemiłosiernie. Tak więc zły i już trochę padnięty ok. 2.00 dojechałem do KHARATPUR. Jak zwykle cała poczekalnia jak i część peronów zajęta była przez śpiących żebraków. Po wypiciu herbaty wsiadłem do podstawionego pociągu do Kalkuty.
Na dworcu przed każdym komunikatem zamiast tradycyjnego bim-bom rozlegało się kilka taktów "dla Elizy" Beethovena.
Pociąg, tym razem zwykły, jechał o wiele  szybciej niż poprzedni expres. Pasażerów przybywało i po kilku przystankach zrobił się taki tłok że nawet operatywny „ czajnik ‘’ roznoszący herbatę, zrezygnował ze swego zajęcia. W przedziale siedzieliśmy po 7 osób na ławce. Na półce między bagażami też siedziało dwóch pasażerów a wolną przestrzeń wypełniali stojący. W pewnym momencie pociąg ostro przyhamował. Z górnej półki spadło kilka bagaży i jeden pasażer. Prawo grawitacji było jednak łaskawe dla niego, więc marudząc coś pod nosem, wgramolił się z powrotem na półkę i tym razem usiadł dyndając mi przed nosem bosymi stopami. W taki sposób dojechałem do Kalkuty. Była 7.00 , bardzo duszno i już gorąco.