| Warszawa: Pogoda - Wirtualna Polska |
| Aktualna prognoza pogody dla całej Polski, Europy i Świata. Temperatura, deszcz, Słońce, śnieg, wiatr... o tym się dowiesz w naszej prognozie pogody. Pogoda na lato, jesień, zimę i wiosnę. |
![]() |
|
| INDIE - ŚWIAT W PIGUŁCE - KAJURAHO |
|
|
| Wpisany przez Piotr Wojtkowski | |||||||||||||
JPAGE_CURRENT_OF_TOTAL
KAJURAHO - pociąg 01.02.2010 poniedziałek
Wreszcie idziemy na stację! Niedaleko, ale trzeba uważać, bo jak co wieczór wyłączono prąd i jest ciemno. Tu i ówdzie na ulicę pada p Czasami przejeżdża tuk-tuk, który na krótko oświetla ulicę. Dochodzimy do stacji, która jest wypełniona ludźmi. Tutaj życie cały czas się toczy. Podłoga jest pozajmowana przez rodziny, które Na peronie nie ma zbyt wiele miejsca, ale jakoś zna W pewnym momencie znajduję swoje, a niżej pozostałej czwórki. Przypisani jesteśmy do pociągu, więc z Kiedy tak staliśmy, podeszła do nas para. On Amerykanin (słowackiego Najwięcej to pogadała Pani Ela. Roy (tak ma na i m ię) usiłuje mówić po słowacku, ale zna ty lko kilka słów. Mimo wszystko, jakoś konwersujemy, troszkę i na migi. Roy ma koło 70 lat, jego żona tak między 20, a 30. Oboje bardzo sympatyczni i r ówni Koło północy Pani Ela przetłumaczyła nam, co gadali przez szczekaczkę. Pociąg spóźni się godzinkę. Należy się cieszyć, że tylko tyle... Mamy dużo czas u. Oglądam z zaciekawieniem, jak sprzątacze zamiatają peron. Przeganiają porozkładane rodziny, zamiatając góry śmieci, wzniecając przy tym chmury kurzu. Ciekawy jestem, gdzie to to wyniosą. Zaraz się dowiaduję. Nigdzie. Zwalili na tory. Wreszcie podjeżdża opóźniony pociąg. Mamy zarez erwowane miejsca w wagonie B2, więc ustawiamy się na początku, tak aby daleko nie chodzić. Patrzę się na oznaczenia wagonów. Jest A1, A2, B1 i zaraz J1, J2... Pociąg długi jak diabli, czort wi, gdzie jest nasz wagon... Pani Ela pyta się przechodzącego konduktora, który kieruje nas na sam koniec składu... Biegniemy!!! Pani Ela, jak kozica rwie do przodu, aż się kurzy... Ja za nią, a dalej pozostali. Po przebiegnięciu jakiś dwóch wagonów oglądam się za siebie, sprawdzając, czy wszyscy nadążają. Pozostała trójka jest kilkanaście metrów za mną, a daleko w tyle, cały wagon wstecz Roy z żoną. Widzę, że raczej nie ma szansy, aby zdążył za nami. Wracam i po krótkiej szarpaninie ze słowackim Amerykaninem, wyrywam mu walizkę. Nie czuję ciężaru, tylko jest troszkę niewygodna do niesienia. Dobr Powoli doganiam Maćków. Mijam ich, dobiegam do Agnieszki. Jej nie mijam. Biegnie, a właściwie szybko truch ta środkiem przejścia przy pociągu. Ani z prawej, ani z lewej nie dało rady minąć. Zwalniam i truchtam za nią. Patrzę się, jak Pani Ela daleko w przodzie, wsiada do wagonu. Pociąg rusza. Jesz Nie mamy innego wyjścia wskakujemy do jadącego już pociągu. Wrzucam walizkę Roya i sam wspinam się po schodkach, za mną pozostali. Jesteśmy na samym końcu wagonu. Są cztery prycze. Trzy zajęte, a jedna wolna. Robimy tyle zamies Dociera zasapany Roy z Calimą . Przeszli przez dwa wagony. Niestety, dalej iść się nie da, b rak przejścia. Śmiejemy się, szczęśliwi, że jednak się udało i nie zostaliśmy w Agrze... Trzy prycze wolne. Pozostał tylk Jako ś p ow oli emocje opadają i zaczynamy się zastanawiać co dalej. Ja bez paszportu, wszyscy bez biletów. Niech przyjdzie konduktor, to będzie zabawa... Od Hi ndusa, który pozostał, dowiadujemy się, że przystanek będzie dopiero koło Ponieważ nie można nic z robić, idę spać. To znaczy siadam na plecaku i drzemię, czekając na stację. Robi się zimnawo, ale jakoś wytrzymuję. Tylko, co jakiś czas wstaję i się gimnastyku ję dla rozgrzewki. Mam rozgrzewacz, ale wyjmuję go dopiero pół godziny przed stacją. Teraz i rozgrzeje i będzie dobre na s Wyjmuję buteleczkę (100 ml) „Żołądk owej gorzkiej” i (100 ml) „Żubrówki” . Dwie setki na siedem osób (Hindusa, też poczęstowałem). Dobre i to... Niestety, nikt więcej się nie wychylił... Wreszcie przystanek! Pani Ela już czeka i zasypuje nas informacjami.
Relacja Pani Eli
zostanie (chyba) napisane i niezwłocznie dołączone... Pani Ela odmówiła współpracy i mimo moich usilnych próśb i gróźb - zaperła się!!! W związku z powyższym, będę musiał sam opisać relację, a będzie, to bardzo ciekawe, bo postawiła na nogi dwa wagony, że o obsłudze nawet nie wspomnę... "Policjant zatrzymuje samochód i daje alkomat kierowcy. Ten nie chce dmuchać. -Dmuchnij pan, bo jak ja dmuchnę, to będzie gorzej...- mówi policjant" Szczęśliwie przypomniał mi się ten kawał (?). Podziałało...
No i dobrze, jest czas aby się obmyć... O dziewiątej jesteśmy w Khajuraho.
KHAJURAHO – miasto Trudno powiedzieć aby było to miasto. Raczej osada. Miejscowość ma ok 8 tys. mieszkańców, więc na realia indyjskie, jest malutkie. Na stacji żegnamy się z poznanymi w pociągu miejscowymi biznesmenami (poznanymi Tuk-tukiem dojeżdżamy do przystanku autobusowego. Pani Ela pobiegała i pogadała. Niedaleko jest hotel, który jest na nasze możliwości. Niedaleko, więc idziemy piechotką. Tym razem, to prawda, po kilku minutach spaceru przez wielki plac dochodzimy do hotelu.
Po krótkim odpoczynku (jednak, podróże indyjskimi pociągami, są troszkę męczące) ruszamy na zwiedzanie. Najpierw jednak wstępujemy na jedz Znaleźć kompleks świątynny nie było problemu, bo miasteczko, naprawdę nieduże i wszędzie blisko. Na bramce, przy wejściu, wartownicy jacyś senni, nieupierdliwi. Przechodzę b Zawsze chciałem obejrzeć te świątynie! Powstały między X a XIII wiekiem, wzniesione p rzez władców tamtejszych ziem. Chodząc i oglądając, jednocześnie sobie przeliczam i dochodzę do wniosku, że wtedy, kiedy tutaj się tak miło bawili, u nas, uważano taką zabawę za ciężki grzech. Tak ciężki, że aż starsza linia Piastów , przez to wymarła. Tutaj nie było problemów, oglądam rzeźbione ściany świątyń i podziwiam zarówno sprawność fizyczną, jak i pomysłowość dawnych mieszkańców. Pary, trójkąciki, kwadraciki... Przeróżne pozycje... Bardzo Na terenie parku muzealnego znajduje się kilka świątyń i jest co pooglądać. Nie tylko o przyjemności rozmnażania się, ale również o r edukcji populacji ludzkiej. Znajduję sporo scen bitewnych. Również sceny składani a o fiar z ludzi. Po terenie kompleksu chodzą umu ndurowani panowie i pilnują porządku. Każdy z nich ma gruby kij bambusowy, długości jakieś 1,2, który jest mu bardzo użyteczny. Może się podpierać, kiedy stoi... Na przykład... Chodziliśmy po wszystkich świątyniach, a następnie poszliśmy do następnego kompleksu świątynnego, który nie był płatny. Po zwiedzeniu poprzedniego, jednak nie robi już wiel kiego wrażenia. Za to przed wejściem opadła nas gromada sprzedających. Bardzo mi się podoba ły zrobione z drutu pary ze szczegółami anatomicznymi, które można było poruszać. BARDZO MI SIĘ PODOBA Wracając spotykamy tu k-tukarza, który nas rano wiózł. Za 50 rupii (3 PLN) dowiózł nas do następnych świątyń, położonych na obrzeżach miasteczka. Pani Ela kupiła dzwoneczek i wracaliśmy do hotelu przy wesołych odgłosach... W hotelu usiłowałem prz Kiedy już doszedłem do siebie, po odpowiedzi Pani Eli (co robiła Agnieszka, tego nie zdążyłem zauważyć), było już ciemnawo... Pani Ela zaordynowała pójście na festiwal, który odbywał się u podnóży Zachodnich Świątyń. Poszliśmy we dwoje. Na miejscu spotkaliśmy Raya i Calime. Mieli miejsca obok nas. Siedzieliśmy i podziwialiśmy tańce przez jakieś trzy godziny, aż nas zimno wreszcie wygoniło...
|







