Munnar
Ołtarzyk w autobusie. Masz wybór...

Munnar
Munnar - parada

Munnar
Munnar - parada, Nie tylko religijna.

Munnar
Munnar - pola herbaciane

Munnar
Munnar - na wycieczce

Munnar
Munnar - na wycieczce

Munnar
Munnar - na wycieczce

Munnar
Munnar - na wycieczce

Munnar
Munnar - na wycieczce

Munnar
Munnar - pola herbaciane

napisała : Ela Piskorska
 

TAMILNADU


24 stycznia Munnar


Rano poszliśmy na autobus do Munnar, miał odjechać o 7,30 odjechał o 7,00, Indie nie przestaną mnie zadziwiać.

Trasa Kumily-Munnar cudna, a zwłaszcza ostatnie 30 km. Serpentyny wiodą w górę wśród pól herbacianych i plantacji kardamonu, kiedy wjechaliśmy wysoko zaczęły się widoki niczym z kiczowatych widokówek. Rzeka, następnie tama i zalew oraz niewysokie góry z poletkami herbaty. Droga wąziutka, pełna zakrętów i dwukierunkowa, kierowca nie zwalniał, czasami tylko zjeżdżał na bok, aby przepuścić samochód w drugą stronę.

Nad kierowcą, jak to tutaj w zwyczaju ołtarzyk, tym razem był to ołtarzyk prawdziwie ekumeniczny, połączenie huinduizmu, chrześcijaństwa i islamu, otoczone migającymi lampkami.
Munnar to pięknie usytuowane wśród gór miasteczko, wybraliśmy hostel Green View polecany przez Lonely Planet. Niestety był tylko jeden wolny pokój z oknem wychodzącym na korytarz.

Samo miasteczko po bliższym przyjrzeniu się nie jest już tak atrakcyjne jak wydawało się na dojeździe. Śmieci i slamsy dominują w centrum a tuż obok znajdują się eleganckie hotele, nikomu to jednak nie przeszkadza. Na ulicach czarno od spalin, samochody Tata, które dominują na jezdniach nie mają katalizatorów, smród spalin jest trudny do zniesienia.


Trafiliśmy na dzień w którym odbywała się wielka parada religijna. Kolorowa procesja, mnóstwo tancerzy, grajków i odświętnie ubranych ludzi. Nad całością dominowały jazgotliwe dźwięki kotłów i bębnów. Uroczystość wesoła i widać było, że wszyscy doskonale się ze sobą czują.

25 stycznia Munnar


Rano zostawiliśmy spakowane plecaki w recepcji hostelu i udaliśmy się z przewodnikiem na trekking. Oprócz nas ośmioro młodych Skandynawów, wszyscy bardzo sympatyczni.
Początek drogi stanowiło wejście na wzgórza porośnięte krzewami herbaty.

Stopniowo wchodziliśmy coraz wyżej, aż doszliśmy do skalistego pasma górskiego otaczającego miasteczko, różnica poziomów to zaledwie 600m. Szczytową partię stanowią skały, którymi prowadzi górska perć.

Góry malownicze, przypominają trochę nasze Tatry Zachodnie oglądane jesienią. Z góry całe miasteczko wygląda urokliwie, pod nami manufaktura herbaty, skąd wiatr przynosił bardzo przyjemne zapachy.


Nasz przewodnik, miejscowy Tamil, opowiadał o życiu i zwyczajach tutejszych mieszkańców, którzy zajmują się głównie zbieraniem i przetwarzaniem herbaty.

Za 27 kg zebranych liści herbacianych zapłata wynosi zaledwie 325 R. Ciekawa jest przy tym struktura społeczna ludności mieszkającej w okolicy, 60% hindusi, 30% muzułmanie i 10% pozostali. Tamilowie mają swój język oraz odrębne od innych hindusów zwyczaje.
Z grani schodziliśmy na drugą stronę, ścieżką poprowadzoną w wysokich trawach.

Następny punkt to była lekcja botaniki, przewodnik pokazywał uprawę kardamonu, kawy oraz australijskie drzewka egzotyczne, które sprowadzili na te tereny Anglicy.

Na dole rozstaliśmy się zresztą grupy, która poszła na dalsze oglądanie ogrodów. Wróciliśmy do hostelu, w planach na ten dzień mieliśmy jeszcze dojechać do Tenii.
Wcześniej miałam nadzieję, że zanocujemy w Tenii, ale przejazd przez to miasto sprawił, że nie chcieliśmy tam nocować i pojechaliśmy dalej do Maduraj. Maduraj to duże miasto, aby znaleźć nocleg objechaliśmy tuk-tukiem kilkanaście hoteli, większość była tak brudna, że nie miałam chęci oglądać pokoi.

Znaleźliśmy w końcu hotel za 1200R blisko świątyni, do której tu przyjechaliśmy.


Munnar
Munnar - jest, jak jest... Indie.

Munnar
Munnar

Munnar
Munnar - parada

Munnar
Munnar - pola herbaciane

Munnar
Munnar - nasz przewodnik

Munnar
Munnar - na wycieczce

Munnar
Munnar - na wycieczce

Munnar
Munnar - na wycieczce

Munnar
Munnar - pola herbaciane

Munnar
Munnar - komuniści rządzą...